Mokry pasek rozrządu starzeje się nawet wtedy, gdy auto stoi w garażu i nigdzie nie jedzie. Pasek nie czyta licznika. Pasek ma swój kalendarz i się go trzyma.
Pasek, który pracuje w oleju, rozpada się z wiekiem, nie tylko z przebiegiem. Na zdjęciach widać efekt po latach takiej kąpieli: włókna strzępią się jak stary sweter po babci, a z krawędzi ktoś ugryzł kawałek. I nie, nie ja. Dlatego sprawdzam datę wymiany, nie przebieg.


Najgorsze jest to, co dzieje się dalej. Kawałki paska lądują w oleju i zapychają smok, czyli sitko pompy oleju. Silnik zaczyna się wtedy zachowywać jak człowiek po zbyt długim spacerze: traci moc i robi się markotny. Wyczyszczony smok i nowy rozrząd zwykle kończą temat. Przy wymianie zdarza się też nieszczelna miska olejowa, więc po robocie sprawdzam, czy auto nie zostawia po sobie plam jak po przyjęciu.
Co robić
Wymieniać wcześniej, niż podpowiada intuicja. Z mojego doświadczenia pasek jest bliski końca po około 6 latach, więc robię go raz na 4–5 lat. Razem z paskiem pompy oleju, który część warsztatów pomija z entuzjazmem, i czyszczeniem smoka.
Kupujesz takie auto? Zapytaj sprzedawcę
- Kiedy był wymieniony rozrząd?
- Czy przy okazji zrobiono pasek pompy oleju?
Jak sprzedawca ma papiery, możesz spać spokojnie. Jak odpowiada „a po co?”, sam wiesz, co robić.

